Chinese New Year - parada na Chiński Nowy Rok

Dzisiejszy wpis zdominują dwa kolory: czerwony i żółty, smoki oraz orientalna muzyka. Tak, będzie chińsko, będzie też celebracja, będą zdjęcia, które pokażą, jak Chiński Nowy rok obchodzono w Londynie.

A został on dosłownie obCHODZONY bo wesoła i barwna parada ruszyła z Trafalgar Square podążając Charing Cross Road aż do China Town.  

O obchodach Chińskiego Nowego Roku dowiedziałam się zupełnie przez przypadek, w pracy. (To jest plus pracowania w prawdziwie międzynarodowym zespole). O mały włos nie wybrałabym się tam dzień wcześniej, jednak, na szczęście, Mężu czuwał.

Co prawda, dwóch zapytanych przeze mnie Azjatów obchodziło święto raczej w gronie przyjaciół, w domu, niż na zatłoczonych ulicach, ale pomyślałam, że i tak warto się tam wybrać.
2020 jest rokiem szczura, a szczur w kulturze chińskiej symbolizuje spryt, dobrobyt i powodzenie.

Warto wziąć pod uwagę, że Londynie mieści się największe China Town poza granicami Chin. Ponoć dużo studentów z Chin przyjeżdża studiować właśnie do Londynu.

Tak naprawdę wybieraliśmy się głównie na paradę, ale oprócz niej były też inne atrakcje, takie jak: pokazy sztuk walki, pokazy tańców, kuchnia chińska, występy na żywo.

Niestety, przyznam się bez bicia, że samo opóźnienie otwarcia i mowy otwierające imprezę mnie pokonały i zmarznięta wróciłam do domu. Wszystkie dodatkowe atrakcje zaczynały się dopiero po inauguracji. Oprócz podziękowań wielu ludziom, bez których impreza nie odbyła by się (i sponsorom), wspomniano także o korona wirusie i wyrażono wsparcie dla ludzi z prowincji Wuhan oraz całych Chin. 

Punktem programu ceremonii otwarcia było Lions’ Eye-Dotting Ceremony – czyli „przebudzenie oczu lwa”. 
 

Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem rozmachu imprezy (centrum miasta), biorąc pod uwagę, że jest to święto, jakby nie było, mniejszości etnicznej. I mimo, że na miejscu było sporo turystów i trochę miałam skojarzenia z sylwestrem z jedynką na żywo, to jednak warto było przyjść. Teraz pisząc ten post, jednak żałuję, że nie zostaliśmy trochę dłużej, ale co się odwlecze… to może w roku bawoła się zdarzy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za czas poświęcony na odwiedzenie mojego bloga. Podziel się ze mną i (innymi) swoją opinią.

Copyright © 2016 Oczy zobaczyły - blog podróżniczy , Blogger