Foki w Horsey Gap - miejsce gdzie można spotkać foki w UK

Nie ma to jak zobaczyć zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Co powiecie na grube i pocieszne morskie ssaki? Jednym z miejsc, gdzie można spotkać foki w UK jest Horsey Gap, w regionie Norfolk. Czy muszę wspominać, że to niezapomniane przeżycie? Jeżeli więc chcecie spędzić weekend na łonie natury, blisko morza i przy okazji zobaczyć kolonię fok szarych, musicie koniecznie wybrać się do Horsey Gap.

 

HORSEY BEACH

Plaża w Hrosey Gap to jedno z miejsc, gdzie możemy podziwiać foki w UK w ich naturalnym środowisku. Sama plaża na Horsey Gap jest bardzo przyjemna. Szczerze, od wejścia przypomniała mi nasze polskie morze: wydmy i jasnoszary piasek. Po wydmach poruszajmy się tylko wyznaczonymi ścieżkami, żeby nie przyczyniać się do ich erozji. Wstęp na plażę jest bezpłatny, zapłacić musimy tylko za parking.

 

KIEDY MOŻNA ZOBACZYĆ FOKI NA HORSEY GAP?

Najbardziej pewnym okresem na spotkanie fok w Horsey Gap jest sezon narodzin młodych, czyli od początku listopada do lutego każdego roku (a dokładniej późny październik, do połowy grudnia). Wtedy też na plaży pojawia się najwięcej turystów. Plaża jest dobrowolnie zamykana i turyści proszeni są o nie wchodzenie na teren zajmowany przez foki. Samice z młodymi są bardzo terytorialne. Zwierzęta mogą być agresywne, inne samice mogą zaatakować nie swoje szczenię, a matka może porzucić młode jeśli straci je z oczu bądź się wystraszy.

My wybraliśmy się na początku maja i spotkaliśmy tam mnóstwo zwierząt. Co sekcję wylegiwała się inna grupa fok, zaraz przy wejściu do morza.

 

GDZIE MOŻNA SPOTKAĆ FOKI NA HORSEY GAP?

Fok nie trzeba wcale szukać. Zauważyć je można zaraz przy wejściu na plażę. Tak, tak, to nie żadne kamienie to foki.
Odpoczywają wzdłuż brzegu morza, a w każdej sekcji znajduje się kolejna grupa fok.
Usiedliśmy więc na piasku i przyglądaliśmy się zwierzętom. Foki wydają z siebie zabawne dogłosy. Głównie wygrzewają się na brzegu, korzystając ze słońca i odpoczynku. Niektóre pływają w morzu. Niekiedy trochę na siebie pocharczą, gdy któraś o którąś zahaczy. Młode osobniki są najbardziej żwawe słodkie.
W okresie LĘGOWYM  foki należy obserwować z pobliskich wydm.

 

HORSEY GAP PARKING

Ponoć bardziej tłoczno tu w okresie zimowym, kiedy rodzą się szczenięta. My zapłaciliśmy 3 GBP za 2 godziny. Bilet na cały dzień kosztuje 5 GBP. 

 

FOKI SZARE NA HORSEY BEACH - INFORMACJE

Foki szare zamieszkują północne wody Oceanu Atlantyckiego. Dwie trzecie swojego życia spędzają w wodzie i osiągają długość 2,3-3,3m (samce) oraz 1,8-2m (samice). Potrafią nurkować na głębokość  30-70m i zanurzyć się na 5-10 min. Często wylegują się na słońcu, co najprawdopodobniej usuwa pasożyty z ich skóry. 

Szczenięta rodzą się ważąc ok. 15 kg bez warstwy tłuszczu, która je powinna chronić, a ich futro nie jest jeszcze wodoodporne. Są karmione przez matki przez 18-21 dni, przybierając na wadze ok. 2 kg dziennie. W momencie odstawienia od piersi ważą 45 kg i w tym momencie matka zostawia młode, które pozostaje na plaży przez 3 tygodnie, do czasu aż nie straci warstwy puszystego białego futra, z którym się urodziło. Kiedy w końcu mała foka wejdzie do wody musi samemu nauczyć się zdobywać pokarm.

 

JAK ZACHOWYWAĆ SIĘ W TOWARZYSTWIE FOK?

Przede wszystkim trzymajmy się zdrowego rozsądku. Foki są dzikim zwierzętami i nie powinniśmy się do nich zbytnio zbliżać - nie chcemy przestraszyć zwierząt. Zasady mówią o zachowaniu odstępu ok. 10 m od fok. Na plaży można spotkać strażników fok, którzy pilnują i informują ludzi, na ile można się zbliżać do tych ssaków. Niestety, panie trzymały się głównie wejścia na plażę, pomijając inne sekcje – przynajmniej w czasie naszego pobytu.

Na plaży są dozwolone psy, o ile trzymane są na smyczy. Moim zdaniem, jednak nie warto brać psa na taką wycieczkę. Po pierwsze każdy pies, którego widzieliśmy wyrywał się do fok. Właściciele musieli je uspokajać. Dodatkowo, jeżeli zbytnio podeszli do fok (a musieli podejść z psem żeby zrobić zdjęcie), te też zaczynały się niepokoić. Moim zdaniem szkoda zachodu, szkoda stresu - głównie dla fok, ale też dla psa i dla właściciela uspokajając czworonoga.

Nie podchodźmy do fok, nawet jeśli wydaje nam się, że jakiejś trzeba pomóc. Na plaży stacjonują wolontariusze z organizacji Friends of Horsey Seals, więc najlepiej ich powiadomić. Na pewno zajmą się rannymi lub potrzebującymi pomocy zwierzętami. Martwe foki są zostawiane na plaży i zabierane przez pływy i stają się pożywieniem dla innych zwierząt.

Glen Coe Szkocja - jedyna taka dolina

Glen Coe Szkocja - jedyna taka dolina

Pisząc wstępy do postów o Szkocji, człowiekowi zaczyna brakować słów i zaczyna być on monotematyczny, żeby nie użyć słowa nudny. No ile można mówić "piękny widok, który potęguje gra światła i cieni pędzących chmur"? Nie inaczej jest z Glen Coe, scenerią, której na pewno nie zapomnicie, a będzie jednym z tych pięknych widoków w waszych wspomnieniach.


 

Edynburg - miasto opowieści. Co warto zobaczyć w stolicy Szkocji?

Edynburg - miasto opowieści. Co warto zobaczyć w stolicy Szkocji?

Wstyd się przyznać, ale planując naszą podróż po Szkocji w ogóle nie brałam Edynburga pod uwagę. Nastawiałam się bardziej na naturę. A stolica Szkocji? Może, pod koniec wycieczki, jak będzie czas. Z tego względu nie miałam przygotowanej listy zbyt wielu atrakcji w tym mieście. Dzisiaj, patrząc z perspektywy czasu i wspominając nasz pobyt przy pisaniu tego posta muszę jednak zwrócić honor Edynburgowi. Jest to miasto bardzo klimatyczne, z własnym charakterem i duszą.

Edynburg jest jednym z tych miast wyrazistych, charakterystycznych. Nie kojarzę drugiego europejskiego miasta podobnego do Edynburga, a przecież stolice, czy też bardziej znane miasta kontynentalnej europy są do siebie dość podobne. Edynburg Swoją atmosferę zawdzięcza nie tylko wyglądowi, atrakcjom, ale też historiom i opowiastkom, których tutaj jest pełno na każdym kroku.

Isle of Skye, Szkocja - co warto zobaczyć?

Isle of Skye, Szkocja - co warto zobaczyć?

Skye to niesamowita wyspa. Można zaryzykować nawet stwierdzenie, że to taka trochę Szkocja w pigułce. Jeśli macie mało czasu na zwiedzanie, to Skye jest jak najbardziej rozwiązaniem dla Was. Wiele opisanych niżej miejsc musi się znaleźć, na waszej liście „do zobaczenia”. No, po prostu nie sposób ominąć Skye wybierając się na urlop do Szkocji.

Opisywanie miejsc zacznę w takiej, kolejności, w jakiej my je odwiedzaliśmy. Na dole wpisu znajdziecie mapkę z zaznaczonymi na niej lokalizacjami.

Cadair Idris - krzesło olbrzyma w przepięknej walijskiej scenerii

Cadair Idris - krzesło olbrzyma w przepięknej walijskiej scenerii

Ponoć Snowdonia jest piękna. My, na naszą pierwszą wędrówkę po tamtych terenach wybraliśmy nie najwyższy szczyt Walii, a górę olbrzyma i wcale nie żałowaliśmy tego wyboru. Krater wzgórz okalający polodowcowe jezioro. No, przyznajcie sami, że brzmi to zachęcająco.



LEGENDY ZWIĄZANE Z GÓRĄ

Nazwa wzniesienia wywodzi się ponoć od imienia mitologicznego giganta Idrisa, który był poetą i wojownikiem. Człon „Cadair” oznacza krzesło. Cadair Idris jest więc krzesłem na którym zasiadł olbrzym, aby obserwować niebo. Pewnego dnia poczuł w swoich butach uwierające go ziarenka piasku. Zirytowany wysypał je na dół i tak właśnie powstały trzy duże kamienie spoczywające u podnóża góry.

Inna legenda mówi o tym, że kto przenocuje na zboczach góry, ten zamieni się w poetę bądź szaleńca.

Wg mitologii walijskiej Cadair Idris jest ternem łowieckim Gwyn ap Nudd, władcy celtyckiego podziemia „Annwn” i sfory jego psów. Kto usłyszy ujadanie bestii tego dusza zostanie zaciągnięta do podziemi.

Wg folklorystycznych opowieści, Llyn Cau – jezioro leżące w niecce wzniesienia, jest domem smoka, który w tamte rejony zaprowadził i uwolnił król Artur, aby stworzenie nie terroryzowało innych terenów.

 

GARSTKA INFORMACJI

Nic dziwnego, że aż tyle legend powstało, wokół unikalnego kształtu masywu, który przypomina krater. To też na początku wywołało podejrzenia, że góra może być wygasłym wulkanem. Tak naprawdę wyżłobiona misa to efekt działania lodowca, choć podłoże skał też jest po części pochodzenia wulkanicznego. W okolicy, poprzez ścierające działanie poruszającego się lodu powstało kilka takich wzniesień i zagłębień, a także jeziorka polodowcowe.  Jedno z nich, które mijamy po drodze - to Llyn Cau, leżące na dnie niecki, otoczone karterem okolicznych wierzchołków. Najwyższy z nich to Penygader, mierzący 839m. Cadair Idris leży w południowej części Parku Narodowego Snowdonii.



JAK WEJŚĆ NA SZCZYT CADAIR IDRIS?

Na szczyt prowadzą cztery trasy:

  • Pony Path – 10km, ok. 5h. Ponoć najbardziej popularna ścieżka na szczyt, startująca od strony miasteczka Dolgellau.
  • The Minffordd Path – 10km, ok. 5h.  to droga, którą my wybraliśmy i opiszę ją dalej w tym wpisie. Zaczyna się ona od parkingu przy Visitors Center.
  • Fox’s Path – najbardziej bezpośrednia ścieżka a zarazem najbardziej niebezpieczna. Obejmuje wspinaczkę na 310-metrową ścianę piargową. Skały te ostatnio zostały dość mocno zniszczone – trasa ta nie została uwzględniona nawet w oficjalnych szlakach na stronie Parku Snowdonii. 
  • Llanfihangel y Pennant Path –  16km, ok. 7h. To dłuższa, mniej uczęszczana trasa, przechodząca przez leżącą w dolinie wioskę Llanfihangel y Pennant. Wychodząc z wioski można natknąć się na pozostałości domu Mary Jones. Mary mając 15 lat, przeszła boso 26 mil przez góry do Bala, aby kupić Biblię w języku walijskim, na którą od lat oszczędzała. Szlak łączy się z Pony Path i od tego momentu robi się mniej łagodna i bardziej uczęszczana.
 
 

THE MINFFORDD PATH

DĘBOWY LAS

Naszą wędrówkę zaczęliśmy z parkingu. Najpierw droga prowadzi przez dębowy las. W prześwitach między drzewami warto zatrzymać się, spojrzeć za siebie i podziwiać widok na okoliczne wzniesienia. Ten odcinek pokonujemy po kamiennych stopniach. Po wyjściu z lasu będziemy dalej piąć się w górę, po lewej mając wzgórze porośnięte paprociami, a po prawej końcówkę lasu po drugiej stronie rzeki. Jeżeli zejdziemy ścieżką w dół, to tutaj też napotkamy kamienną kładkę, dzięki której można przejść przez strumień lub do niego podejść. W tym miejscu skrzyżowała się nasza droga powrotna. No, ale wracajmy na szlak.



DROGA DO JEZIORA Llyn Cau

Teraz idziemy bezpośrednio w kierunku jeziora, a sceneria jest naprawdę piękna. My natrafiliśmy na grę świateł i chmur, która umilała nam drogę i urozmaicała widok na okoliczne wzniesienia. 

W końcu dochodzimy do polodowcowego jeziora Llyn Cau, które wygląda niesamowicie otoczone niemal z każdej strony Cardidi Idris. Nie byłam jeszcze w Tatrach, ale jezioro od razu skojarzyło mi się z Morskim Okiem. 

Nad brzegiem jeziora, po południowej jego stornie znajduje się kamienista plaża.

Tutaj też mogą zakończyć trasę Ci, co wolą krótszy wymagający spacer lub nie czują się na siłach iść dalej. Samo Przy Llyn Cau kończy się łagodniejsze podejście i szlak zaczyna być bardziej stromy.

 

DROGA PO KORONIE "KRATERU" NAOKOŁO JEZIORA

Najpierw musimy wdrapać się na górę niecki. W około połowie podejścia znajduje się dość dobry punkt widokowy na jezioro. Jak już dojdziemy na sam szczyt, warto zrobić sobie przerwę, ponieważ z tamtego miejsca rozpościera się panorama na okoliczne zielone wzgórza.

Teraz do pokonania mym kilka okolicznych wzniesień. Droga wiedzie raz w górę, raz w dół. Człowiek myśli, że to już koniec, że dochodzi do tego głównego szczytu, a jednak nie, okazuje się że przed nami jeszcze kilka wierzchołków, zanim dotrzemy do celu. 

Tą drogą obchodzimy dookoła zagłębienie w kształcie krateru. Stąd będziemy mieć kilka miejsc z dobrym widokiem na zagłębienie z jeziorem w dole.


Tuż przed samym szczytem, teren zaczyna się robić bardziej gruzowaty. Najwyższy punkt oznaczony jest kamiennym słupkiem. 


DROGA POWROTNA

Wracając, trzeba uważać, żeby nie pomylić dróg i nie zejść Pony Tales do Dolgellau. My kontynuowaliśmy zejście drogą naokoło jeziora, po wierzchołku wzniesienia. Trasa jest całkiem przyjemna, aż w pewnym momencie dochodzimy do ogrodzenia i stamtąd trzeba ruszyć w dół. Droga do łatwych i przyjemnych nie należy. Nachylenie jest niemałe i trzeba uważać, ponieważ leży tam mnóstwo gruzu i luźnych kamieni. Dość łatwo się poślizgnąć na żwirze i wywrócić.
Na samym końcu, gdy już pokonamy skalny gruz, nasza ścieżka będzie się łączyła kładką tą drogą, którą stratowaliśmy na samym początku. 

Szlak nie jest trudny, ale trochę daje w kość. Kilka wierzchołków na górze, z podejściami w górę i w dół oraz sama droga powrotna może być męcząca. Szczególnie poczują to osoby ze słabszymi kolanami. Jednak dla takich widoków warto nadwyrężyć swoje kolana.

Devil's Pulpit - nieoczywista atrakcja w Szkocji

Devil's Pulpit - nieoczywista atrakcja w Szkocji

Devil’s pulplit to taka moja szkocka perełka. Miejsce małe i skromne, a zarazem ciekawe i tajemnicze. Nie jest to jakaś tajemnicza miejscówka, zresztą w czasach Instagrama i internetu chyba już takich praktycznie nie ma. Dodatkowo wygląda na to, że miejsce zyskało rozgłos dzięki serialowi „Outlander”. 


Jak wejść na Ben Navis?

Jak wejść na Ben Navis?

Ben Navis to najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii i Szkocji. Byłoby wielką szkodą nie zdobyć tej góry podczas naszego road trip’a po Szkocji. Ta góra była dla nas wyjątkowa z trzech powodów. To były chyba najgorsze do tej pory warunki pogodowe, podczas których zdobywaliśmy jakikolwiek wierzchołek. To był pierwszy szczyt z Korony Europy, który zdobyliśmy (nie licząc wejścia na Śnieżkę, od strony polskiej). I jak się później okazało, mieliśmy towarzystwo w drodze na górę.

Jakoś mam dziwne wrażenie, że wszystkie te angielskie góry, mimo że mają relatywnie mniejszą wysokość, to są bardziej męczące niż nasze polskie. I może coś w tym jest. Na Wyspach, chyba wszędzie, zaczynamy z poziomu morza, a wydaje mi się, że polskie górskie miejscowości leżą już na pewnej wysokości. 

Copyright © 2016 Oczy zobaczyły - blog podróżniczy , Blogger